 Zapowiada się ciekawy pojedynek pomiędzy znanymi i nagradzanymi filmami na tegorocznym Tofifeście. W finale konkursu głównego wezmą udział obrazy, które uzyskały już międzynarodowe statuetki, m.in. japońska produkcja „Okuribito” - laureat Oscara. W tym doborowym gronie znalazło się siedem polskich filmów. Zwycięzce wyłoni jury pod przewodnictwem słoweńskiego reżysera, Jan Cvitkovica, który za swój debiutancki film został doceniony na festiwalu w Wenecji i San Sebastian.
Na najlepszych, prócz statuetki Złotego Anioła, czeka również
ufundowana przez Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego Piotra
Całbieckiego nagroda w wysokości 5 tysięcy euro.
Dziewięć filmów będzie oceniane przez pięcioosobowe jury, któremu przewodniczy Jan Cvitkovic. Zdobył on m.in. nagrodę na festiwalu w Wenecji oraz San Sebastian, a jego debiutancki „Kruh i Mleko” w 2006 roku został uhonorowany na Tofifeście Specjalną Nagrodą Jury. Drugim członkiem będzie reżyser „Lekcji pana Kuki” Dariusz Gajewski. W jury zasiądą jeszcze: redaktor naczelny miesięcznika „Kino” - Andrzej Kołodyński, krytyk Bartosz Żurawiecki oraz członkini FIPRESCI oraz znana polska dziennikarka filmowa Mariola Wiktor.
Prócz wspomnianego obrazu „Okuribito (pożegnania)”, opowiadającego, poprzez historię wiolonczelisty Daigo Kobayashi, o wpływie śmierci na sposób patrzenia na życie, na festiwalu zaprezentuje się między innymi polska produkcja „Wojna polsko-ruska” Xaverego Żuławskiego. Ekranizacja powieści Doroty Masłowskiej w dobrej obsadzie (zobaczyć można np. Borysa Szyca), to spojrzenie na życie człowieka, na którego drodze ku szczęściu stają kolejne kobiety.
Z Indonezji pochodzi kolejna produkcja - „The blind pig who wants to fly”. Pod tym tytułem kryje się subtelna lustracja pewnej społeczności, w której każdy pochłonięty jest przez własne zamiłowania i owładnięty niespełnionymi marzeniami.
„Caos calmo” włoskiego reżysera Antonello Grimaldiego jest z kolei historią człowieka, który przegapił w swoim życiu istotne elementy. O ich istnieniu dowiaduje się, jak to zwykle bywa, zbyt późno.
Powolne wypieranie świata osadzonej w tradycji wiary przez laicką rzeczywistość przedstawia następny obraz – „El Arbol”. O wyborze między tradycją, a raczej przyzwyczajeniem, i przystosowaniem się do nowego życia mówi natomiast produkcja szwajcarskiej reżyserki Ursuli Meier „Dom”.
„I loved you so long” jest natomiast przejmującą próbą zobrazowania siły siostrzanej miłości. Kiedy główna bohaterka, morderczyni, wychodzi na wolność, okazuje się, że jedyną osobą, która się jej nie wyrzekła jest siostra. Jej miłość rodzi jednak wiele konfliktów, nawet z własnym mężem.
Z Francji pochodzi również „Un chat un chat”. Célimene - powieściopisarkę i główną bohaterkę poznajemy w momencie, kiedy życie znudziło ją do tego stopnia, że nie odpowiada jej nawet własne imię. Na wpół komiczna, na wpół głęboka analiza życiowego kryzysu, której nie należy przegapić.
Ostatnią produkcją w tym gronie jest „Uzak ihtimal”. Turecka opowieść o tragicznej miłości, której na drodze stają różnice religijne, nie do przeskoczenia w islamskiej rzeczywistości.
Zwycięzców poznamy podczas festiwalu, którego początek już 26 czerwca.
[Kamil Zagrabski]
|